sobota, 7 grudnia 2019

Tylko chwile...

Rok temu wyszliśmy ze szpitala do domu, rok temu odetchnęłam z ulgą i po 12 dniach mogłam zasnąć we własnym łóżku i patrzeć jak moje maleństwo śpi w swoim łóżeczku a nie inkubatorze czy rynience.  Te maleństwo jest już ponad rok z nami, a ile się zmieniło, jak on się zmienił! Ile potrafi, jak dużo mówi po swojemu, jak już dużo rozumie i jaką jest radością dla nas - niesamowite. 

Urodziny Niedźwiadka nie były takie jak sobie zaplanowaliśmy, pochorował się... W dodatku było parę około urodzinowych "atrakcji" dodających przykre odczucia i nastroje. Potem było lepiej. Był w poniedziałek pierwszy raz w żłobku, a w środę już sam chętnie do pani opiekunki wyciągał ręce i szedł. Był tam krótko bo po 1,5 godziny. Jednak od czegoś trzeba zacząć. 

Na środzie stanęło... Ja wieczorem zaczęłam wymiotować i... Nie tylko. To było najgorsze co przeżyłam - naprawdę! Nigdy tak źle nie było... Mąż wziął wolne w czwartek, odpuściliśmy żłobek i mały na wieczór już też wymiotował, w piątek na wieczór za to mąż... 
Teraz obaj śpią a ja mam chwilę ciszy i spokoju dla siebie. 

W tym roku jakoś nie czuje świąt... Nie mam też chęci na nie. Chce po prostu odpocząć z rodzinką, moją małą. Zjemy kolację, pobawimy się i nowy rok zaczniemy na spokojnie. Jedno jest pewne - przygotuje dobre jedzenie i kupią coś dobrego do picia. 

Obserwatorzy

© Sleepwalker | Wioska Szablonów | X X X