niedziela, 26 lipca 2020

Rozsypywanka...

Oddychanie boli... Znów. Podnosiłam się nie raz. Bywało ciężko. Nie pierwszy raz...
Tylko tym razem wszystko mi się rozsypało. Nie mam nastu lat i mam odpowiedzialność...
Tym razem jest dużo ciężej. Runęłam i nie mogę wstać. Chcę prosić o pomoc bo nie dam rady sama.
Nie dam... To naprawdę za dużo.
Wszystko niszczy mnie od środka i od zewnątrz.

W jednej chwili muszę zmienić wszystko. Nie mogę pomóc sobie i chodzić na terapie, do psychiatry... Nie mogę wpłacić zaliczki na operację, nie mam leków... Fizycznie ból jest ciężki, wszystko odmawia posłuszeństwa. Zawroty głowy, mdłości, ból i skurcze brzucha, kręgosłup, nogi miękną... Jestem bardzo zmęczona ale nie mogę spać ani jeść. Dawka serotoniny nie pomaga, a nie mogę nic więcej brać bo karmię piersią...

Psychicznie wysiadam. Jestem zła, mam żal do losu. Niczego nie oczekiwałam, nie chciałam nic więcej. Byłam wdzięczna za to co miałam... Dlaczego tak mocno mnie znów łamiesz? Prosze... Oszczędź albo dobij...

Proszę...

Obserwatorzy

© Sleepwalker | Wioska Szablonów | X X X